Czeska podróż – dzień pierwszy – Ołomuniec

Rozpoczynamy naszą czeską podróż. W ciągu tygodnia zwiedzimy Ołomuniec, Brno, Morawy oraz Pragę. Jedziemy sporą grupą – 8 osób, 2 auta. Pierwszym wyruszamy z Wrocławia, a drugie jedzie z Krakowa. Spotykamy się w Ołomuńcu, w którym mamy pierwszy nocleg.

Trasa do Ołomuńca przez Šumperk

Trasa do Ołomuńca przez Šumperk

Po drodze do Ołomuńca zatrzymujemy się w mieście zwanym Šumperk i zwiedzamy je. Widać, że Czesi mocno stawiają na odnawianie starych części miasta – wszystko jest bardzo zadbane. Niestety dziwi spora ilość paskudnych szyldów reklamowych. Tak samo dziwne jest to, że po samym rynku poruszają się samochody, które mogą parkować pod najbardziej znanymi zabytkami.

Šumperk - ratusz i kolumna Najświętszej Maryi Panny

Šumperk – ratusz i kolumna Najświętszej Maryi Panny

Šumperk - kamienice

Šumperk – kamienice

Z Šumperku jedziemy do Ołomuńca. Droga nie trwa długo bo zostaje nam tylko 60km. Szybko dojeżdżamy na miejsce i dobijamy się do hostelu. Nocujemy w Poets’ Corner Hostel, z którego mamy zaledwie 500m do rynku. Położenie świetne, ale na tym kończą się zalety tego miejsca. Tak naprawdę jest to jedno wielkie mieszkanie w kamienicy, w którym jest kilka pokoi z rozstawionymi łóżkami. Do tego wspólny duży pokój, palarnia, kuchnia i toaleta (jedna!). W środku czuć, że to miejsce dawno nie było odnawiane. W środku mamy zamiar jedynie spać a nie spędzać czas, dlatego ruszamy na miasto.

 

Pierwsze co nam przychodzi do głowy to obiad. Udajemy się do restauracji Moritz –  miejsca polecanego przez znajomą, która spędziła w Ołomuńcu pół roku uczestnicząc w programie Erasmus. Moritz znajduje się blisko rynku, więc udajemy się tam na piechotę. Restauracja mieści się w podziemiach pokaźnej kamienicy. Zajmujemy wolny stolik, kelnerka podaje nam menu i zbiera zamówienia na piwo. Moritz ma własny browar, więc wybierać możemy jedynie spośród 10° (desítka), 11° (jedenáctka) i 12° (dvanactka) (stopnie oznaczają ilość ekstraktu słodowego – im więcej tym smak piwa jest pełniejszy). Do tego 10° i 11° są piwami jasnymi (světlé) a 12° jest ciemna (tmavé). W oczekiwaniu na piwo przeglądamy kartę, żeby wybrać coś do jedzenia. Widzimy pierwsze oznaki prohibicji (związanej ze skażonym morawskim spirytusem, który niedawno pozbawił życia kilkadziesiąt osób) – karta z mocnymi alkoholami jest zaklejona i nie można ich zamówić.

Restauracja i browar Moritz w Ołomuńcu

Restauracja i browar Moritz w Ołomuńcu

Chwilę później dostajemy świeże piwo o świetnym smaku. Zamawiamy od razu dania na obiad. Jako, że jest weekend to nie obowiązuje dzienne menu (denní menu – tańszy zestaw dań serwowany w tygodniu). Wybieramy więc dania z karty – smażony ser (tutejszy przysmak), karkówkę z grillowanymi warzywami oraz zupę czosnkową. Najbardziej zaskakuje karkówka – jest olbrzymia, położona na pajdzie chleba o takim samym rozmiarze.

Restauracja i browar Moritz w Ołomuńcu

Karkówka i piwo w restauracji Moritz w Ołomuńcu

Na koniec gdy przychodzi do płacenia pojawia się miła niespodzianka – pani pyta czy płacimy razem (dohromady) czy osobno (odděleně). W Polsce to rzadkość, a jak sami prosimy o oddzielne rachunki to kelnerzy przeważnie marudzą. Świetne jest też to, że dobrze się z tutejszymi Czechami rozumiemy, mimo, że my mówimy po polsku a kelnerka po czesku. Po tak dobrym obiedzie jesteśmy dobrze nastrojeni na cały dzień, albo i nawet cała wyprawę. Z restauracji wracamy pod kolumnę morową w rynku, gdzie umówiliśmy się z resztą ekipy, która niedawno przyjechała i zdążyła się jedynie zameldować w hostelu. Wszyscy są głodni, bo na obiad wcześniej nie mieli czasu, więc… wracamy do Moritza. Sprawdzone, więc nie ma sensu szukać czegoś innego. Kelnerka tylko się uśmiecha na nasz widok. Zamawiamy więc kolejne piwo i popijając wymieniamy się wrażeniami z tras.

Restauracja i browar Moritz w Ołomuńcu

Restauracja i browar Moritz w Ołomuńcu

Pilsner Urquell jest wszędzie

Pilsner Urquell w Czechach jest wszędzie

Po dość długiej posiadówie w restauracji ruszamy zwiedzić Ołomuniec. Miasto jest bardzo ładne, choć momentami zaniedbane. Trudno jednak odmówić mu uroku. Sporo zabytków, mnóstwo knajp i bardzo mili ludzie. Nie spacerujemy zbyt długo bo szybko robo się ciemno. Dlatego po obejrzeniu katedry zaszywamy się w barze. Resztę wieczoru wędrujemy od miejsca do miejsca i chłoniemy wieczorny klimat miasta. Ludzi nie ma zbyt dużo, pewnie dlatego, że rok akademicki jeszcze na dobre się nie rozpoczął. Za dwa tygodnie wszędzie tu będzie pełno.

Katedra w Ołomuńcu

Katedra w Ołomuńcu

29 września 2012 Tagi: , , Wyprawa: Czeska podróż