Przełęcz Stelvio we Włoszech

Przełęcz Stelvio odwiedziliśmy w 2014 roku, a sam przejazd był częścią szalonego pomysłu – kupna kilkunastoletniego kabrioletu – Mazdy MX-5, aby przejechać połowę Włoch. Całą relację z wyprawy zamieściliśmy pod tytułem “Kabrioletem po Włoszech“.

Widok a zuta w drodze na Stelvio

Kilka faktów na temat Stelvio

Przełęcz Stelvio – kiedy odwiedzić?

Stelvio jest otwarte przez około 5 miesięcy w roku – od maja do końca października. Przed wyjazdem warto przejrzeć wiadomości w poszukiwaniu imprez, które mogą się na Stelvio odbywać i uniemożliwić nam przejazd. Jedną z nich jest wyścig kolarski Giro d’Italia, który z reguły odbywa się na przełomie maja i czerwca, jednak daty mogą się zmieniać. Nie najlepszym pomysłem jest ruszyć już w maju albo czekać do października. Pogoda w Alpach potrafi być kapryśna, a żal tracić piękne widoki przez wszędobylskie chmury. Polecamy więc celować w miesiące wakacyjne i jeśli zależy nam na samej drodze, spędzić w okolicy kilka dni, żeby zwiększyć szanse na dobrą pogodę. Jednak nawet lato nie gwarantuje pogody – dzień przed przejazdem przez Stelvio, byliśmy na przełęczy Pordoi i nie widzieliśmy praktycznie nic, bo cały szczyt tonął w chmurach. Początkowo była szansa, że i na Stelvio nic nie zobaczymy – początek wyprawy wyglądał jak na poniższych zdjęciach. Spoglądając w górę, jechaliśmy jednak z nadzieją, że szczyty nadal będą odsłonięte, a chmury nie podniosą się.

W drodze na Passo dello Stelvio
Chmury, wszędzie chmury
Jeszcze więcej chmur

Passo dello Stelvio – gdzie spać?

Jako ośrodek narciarski Stelvio ma całkiem niezłą bazę noclegową w okolicy. Można też spędzić noc w którejś z okolicznych miejscowości. Poniżej lista miejsc, w których polecamy szukać pokoi:

Bolzano – klimatyczna opcja noclegowa

Przejazd przez Stelvio

Na Stelvio można wjechać od strony Trafoi, bądź od strony Bormio. Oczywiście żaden problem, żeby zaatakować przełęcz z obu stron. My jechaliśmy od strony Trafoi, dlatego, że dzień wcześniej nocowaliśmy w Bolzano i rankiem odwiedziliśmy jeszcze miejscowość Glorenza, a docelowo jechaliśmy nad jezioro Como. Nasza trasa wyglądała więc tak, jak poniżej (opis wszystkich punktów znajdziecie tutaj).

Trasa z Bolzano do Colico
Trasa z Bolzano nad jezioro Como przez przełęcz Stelvio

Warto zwrócić uwagę, że planowanie z użyciem Google Maps jest zawsze “na dziś”, więc w okresie zimowym mapa może prowadzić na około, bo Stelvio jest zamknięte. W takim wypadku warto zmienić opcję “Wyrusz teraz” na “Odjazd” i wprowadzić daty, dla których przełęcz jest otwarta (jest to możliwe tylko przy max. dwóch punktach na mapie).

Zakręt na przełęczy Stelvio

Podjazd do przełęczy Stelvio równa się pokonywaniu serpentyn, czyli blisko 180 stopniowych zakrętów. Ciekawostka: po angielsku serpentyna to “hairpin turn“. Dobrze kojarzycie – hairpin to spinka do włosów i w tym przypadku chodzi kształt wsuwki do włosów, która w połowie wygląda dokładnie jak serpentyna.

Gdy jedziemy pod górę, nie mamy szans na pokonanie zakrętu tak, żeby nie wyjechać na przeciwległy pas. Czasem nawet zdarza się, że zakręt bierzemy na dwa razy. Bez obaw, na Stelvio panuje kultura i kierowcy mający lepszą widoczność i zjeżdżający z góry, przepuszczają tych jadących pod górę. Warto jednak podjeżdżać ostrożnie, bo przez murek po prawej stronie nie widać od razu, że jakiś samochód zbliża się do zakrętu z góry.

Chyba będą jakieś zakręty…
No jednak są… droga na Stelvio
Stilfser Joch

W momencie wjeżdżania w chmury trzeba uważać na niespodzianki, których nie widać na pierwszy rzut oka. Passo dello Stelvio jest częścią jednego z odcinków wyścigu kolarskiego Giro d’Italia. Łatwo tu więc spotkać trenujących rowerzystów. Natomiast trudno jest ich dojrzeć w gęstych chmurach.

Kolarz trenujący na Stelvio

Widoki z przełęczy Stelvio

Chyba już wspominaliśmy, że widoki ze Stelvio potrafią być spektakularne, jeśli tylko nie przeszkadzają nam chmury. Jednak nawet jeśli chmury się pojawiają, otoczenie nabiera filmowego dramatyzmu, co też ma super klimat.

Góry w chmurach…
…i góry bez chmur

Po drodze jest kilka zatoczek, gdzie można zjechać, na spokojnie zrobić zdjęcia i nacieszyć oczy widokiem. Nie da się nie poczuć super świeżego, choć wyraźnie rzadszego powietrza.

Przełęcz Stelvio
Góry widziane z przełęczy Stelvio
Serpentyny na Stelvio
Stelvio
Mazda MX-5 na Stelvio 🙂

Na szczycie przełęczy Stelvio znajdziemy spory parking. Warto się zatrzymać, żeby np. zrobić selfilka pod tablicą z wysokością przełęczy. Niedaleko znajdziemy restauracje i kilka sklepów, w których możemy kupić pamiątkowe magnesy. W tym miejscu może już być zimno. My trafiliśmy na temperaturę poniżej 5 stopni (dla porównania – u podnóża gór było około 20 stopni).

Tablica Passo dello Stelvio 2758 m n. p. m.

Zjeżdżając w stronę Bormio droga ma nieco inny charakter – jest bardziej płynna i zakrętów jest mniej. W trakcie naszego zjazdu chmury mają nieco inny charakter. Pojawiają się okresowo, ograniczając tylko część widoczności, co wpływa na nieco mroczną atmosferę i nadaje specyficznego uroku okolicy.

Kręta droga tonąca w chmurach
Wodospad…

To by było na tyle. Jeśli nadal się wahacie czy warto przejechać się przez Stelvio to zobaczcie reakcję prowadzących Top Gear

9 listopada 2020 Tagi: , , , , , , , , Wyprawa: Kabrioletem przez Włochy