Budzimy się rano w San Benedetto i czujemy, że naprawdę wypoczęliśmy. Noc w tak cichym i bogatym w świeże powietrze miejscu działa na na bardzo pozytywnie. Na korytarzu zachwycamy się promieniami słonecznymi, które ledwo przebujają się przez winorośl pnącą się
Z Perugii wyjeżdżamy wcześnie rano, jak zawsze. Pierwsze miasto jakie dziś zwiedzamy to Asyż, więc też dobrze być tam wcześnie, żeby zdążyć przed tłumem pielgrzymów i turystów. Pogoda dziś już nie dopisuje – jest chłodno i okazjonalnie siąpi deszcz. Dach
Noc w Bellarii minęła spokojnie i budzimy sie wypoczęci. Nie spodziewaliśmy się tego, bo to ośrodek turystyczny, jednak schyłek schyłek sezonu zrobił swoje. Schodzimy na typowo hotelowe śniadanie. Nauczeni doświadczeniem jemy tylko słodkie produkty. Włosi jedzą głównie takie śniadania i
Rano jemy śniadanie i idę na pocztę, żeby powysyłać kartki. Poczta we Włoszech to ciekawa przygoda – na wejściu stoi automat z panelem dotykowym – oczywiście napisy tylko po włosku. Wybieram sekcję, która brzmi jak listy i odbieram numerek. Pech
Rano wracamy do centrum Verony, bo chcemy kupić jeszcze kilka kartek pocztowych. Niestety okazują się strasznie kiczowate – jak u nas kilkanaście lat temu. I to w każdym sklepie. Przed wyjazdem z Verony kupujemy jeszcze pesto i kontaktujemy się z
Ostatni dzień podróży i 600km do zrobienia. Jedyna atrakcja po drodze to obiad w Moritzu w Ołomuńcu. Zajadamy się wyśmienitą cesnecką i potrawami dnia i żalujemy, że nie jesteśmy tydzień później – będzie weekend dziczyzny. Potem już tylko setki kilometrów
Na temat kultury jazdy i parkowania we Włoszech powstał niejeden artykuł. Częściowo opisaną w nich obiegową opinią się zgadzamy, a częściowo nie. Włosi często jeżdżą jak świry – to prawda. Wyprzedzanie w tunelu, na moście, na podwójnej-ciągłej – takie sytuacje widywaliśmy
Przełęcz Stelvio – raj dla miłośników samochodowych podróży. Najwyższa przełęcz we Włoszech – 2758m to blisko 48km serpentyn i krętych dróg oraz piękne widoki.