Triest znajduje się na trasie z Piranu przez Izolę do Triestu. Jesteśmy tutaj drugi raz. Rok wcześniej zawitaliśmy na chwilę, a nocleg mieliśmy w Sistianie. Możecie zerknąć tutaj, żeby zobaczyć zdjęcia z Triestu z poprzedniej wyprawy. Na początku
Dzisiejsza trasa jest bardzo krótka, ale przewiduje dużo zwiedzania. Punkt startowy to Piran. Piran Piran to punkt obowiązkowy na mapie Słowenii. Przepiękna panorama, bliskość morza i urok tego nadmorskiego miasteczka potrafią wprowadzić w wakacyjny nastrój. Wpis o
Grossglockner Hochalpenstrasse to miejsce, które jest jedną z mekk europejskich petrolheadów. Blisko 50km położonej pośród gór dogi pnącej się do wysokości 2504m n.p.m. dają czystą frajdę z jazdy.
Śniadanie jemy na wyłożonym trawką tarasie, z którego mamy widok na góry i skrawek jeziora. Pomiędzy kęsem rogalika a łykiem kawy rozmawiamy o dzisiejszej trasie. Początkowo planowaliśmy przepłynąć z Bellagio do Candenabbi promem, ale decydujemy się jechać wzdłuż brzegu na około,
Około godziny 10:00 jesteśmy gotowi na śniadanie. Właściciele Lavanda e Rosmarino witają nas uśmiechem i zapraszają do zastawionego stołu. Pełno tu produktów regionalnych – jogurty od sąsiada, ser z pobliskiej miejscowości i inne tego typu smakołyki. Zachęcają do spróbowania
Pierwszą połowę dnia spędzamy jadąc wzdłuż wschodniego brzegu Gardy. Zaskakuje ogromny korek na przeciwległym pasie. Chyba ludzie wszyscy zaczęli wracać z wakacji. Przez dobre pół godziny widujemy ledwo poruszający się sznur samochodów. Ale też nieczęsto patrzymy na przeciwległy pas, bo wolimy
Iseo Mimo że tego lata objedziemy sporo jezior, to dopiero dziś zawitamy nad pierwsze z nich. Jest to Lago di Iseo, które oglądamy w miejscowości o tej samej nazwie – Iseo. Robi wrażenie, chyba zresztą jak każde otoczone górami jezioro polodowcowe we
Vigevano Dziś pierwszy dzień naszej podróży we trójkę. Natalia będzie nam towarzyszyć przez kilka najbliższych dni. Jak się okazało wczorajsza noc nie była taka ciężka, bo mimo sporej grupy imprezowiczów pod naszymi oknami padliśmy około 2 nad ranem. Na śniadanie
Monte delle Vigne Dzień zaczynamy od wyprawy po wino. Wracamy do planu, który zrodził nam się w głowach jeszcze przed wyjazdem – żeby odwiedzać winnice i kupować bezpośrednio u winiarza. U źródła łatwiej coś się o winie dowiedzieć i do
Dozza Po śniadaniu na tarasie, z którego można oglądać dachy Ferrary ruszamy w dalszą drogę. Pierwszy punkt dzisiejszej trasy to Dozza. Dozza jest niepozorną mieściną, o której niewiele piszą w przewodnikach. A szkoda. Miasteczko jest pełne obrazów namalowanych na ścianach