Według planów dzisiejszy dzień zapowiada się spokojnie. Zaledwie jedna miejscowość do zwiedzenia przed Ferrarą, gdzie dziś śpimy. Bicie dzwonów uświadamia mi, że nastał nowy dzień. Przewracam się z boku na bok, lecz zamiar przespania jeszcze paru minut niweczy mi mama,
Miramare Dziś czeka nas trasa o długości 250 km, biegnąca w większości blisko morza. Pierwszy przystanek to zamek Miramare: stoi nad samym brzegiem i jak jego nazwa wskazuje pozwala cieszyć się widokiem morza (miramare to w dosłownym tłumaczeniu „patrz na morze”). Na
Udine Po śniadaniu kupujemy od Ingrid kawałek sera i żegnamy się zapewnieniem, że jeszcze nie raz tu wrócimy. Pakujemy rzeczy do samochodu i ruszamy do Udine. Po wczorajszym dniu, który był raczej deszczowy, temperatura w okolicach 20 stopni jest miłą
Widok z okna mamy niemal identyczny, jak dwa lata temu. Sielankowy alpejski pejzaż urzeka tak samo jak za pierwszym razem. Ponownie wita nas zapach porannej kawy, gdy ruszamy na śniadanie. Zupełnie jakbyśmy przeżywali déjà vu. Jednak nie wszystko jest takie same,
Po raz kolejny jedziemy do Włoch. Zwiedzimy podobne regiony, co poprzednim razem, jednak będzie ich trochę mniej. Nie odwiedzamy jednak tych samych miejsc, a motywem przewodnim tegorocznej wyprawy są jeziora, bo przez dwa tygodnie zobaczymy ich aż sześć. Ruszamy około
Na temat kultury jazdy i parkowania we Włoszech powstał niejeden artykuł. Częściowo opisaną w nich obiegową opinią się zgadzamy, a częściowo nie. Włosi często jeżdżą jak świry – to prawda. Wyprzedzanie w tunelu, na moście, na podwójnej-ciągłej – takie sytuacje widywaliśmy
Ostatni dzień podróży i 600km do zrobienia. Jedyna atrakcja po drodze to obiad w Moritzu w Ołomuńcu. Zajadamy się wyśmienitą cesnecką i potrawami dnia i żalujemy, że nie jesteśmy tydzień później – będzie weekend dziczyzny. Potem już tylko setki kilometrów
Rano wracamy do centrum Verony, bo chcemy kupić jeszcze kilka kartek pocztowych. Niestety okazują się strasznie kiczowate – jak u nas kilkanaście lat temu. I to w każdym sklepie. Przed wyjazdem z Verony kupujemy jeszcze pesto i kontaktujemy się z
Rano jemy śniadanie i idę na pocztę, żeby powysyłać kartki. Poczta we Włoszech to ciekawa przygoda – na wejściu stoi automat z panelem dotykowym – oczywiście napisy tylko po włosku. Wybieram sekcję, która brzmi jak listy i odbieram numerek. Pech
Noc w Bellarii minęła spokojnie i budzimy sie wypoczęci. Nie spodziewaliśmy się tego, bo to ośrodek turystyczny, jednak schyłek schyłek sezonu zrobił swoje. Schodzimy na typowo hotelowe śniadanie. Nauczeni doświadczeniem jemy tylko słodkie produkty. Włosi jedzą głównie takie śniadania i