Mamy déjà vu bo jest zupełnie tak samo jak rok temu. Niewiele po przekroczeniu węgiersko-słowackiej granicy zaczyna padać na dobre. Wygląda na to, że Węgry zaczniemy zwiedzać w deszczu. Dobrze, że spakowaliśmy parasol. Pierwszym miejscem na postój jest miejscowość Sátoraljaújhely, ale tam
Dzisiaj nocujemy w domku przy winnicy Myrtus a wieczorem czeka nas degustacja tegoż wina. Na miejscu zjawiamy się o godzinie 19:00 i witamy się z gospodarzem – Ákosem. Uśmiecha się i mówi do nas It’s a nice Miata. Potwierdzamy 20:00 jako godzinę degustacji
Dzisiejszy dzień zapowiada się spokojnie. Mamy do pokonania niewiele ponad sto kilometrów a po drodze spróbujemy jedynie zajrzeć do Szerencsa na festiwal czekolady. Około 10 rano zaczynamy pakować rzeczy do samochodu a chwilę później przyjeżdża Ákos. Rozliczamy się więc za nocleg, degustację i
Dzisiejsza trasa jest bardzo intensywna. Mamy przed sobą niecałe 250 km i sporo miejscowości do odwiedzenia. Rano po spakowaniu rzeczy do samochodu wybieramy się jeszcze do pobliskiej kawiarni na śniadanie a chwilę później ruszamy w kierunku Noszvaju, gdzie mamy zamiar zwiedzić
Na zwiedzanie Budapesztu mamy trzy pełne dni. Wydaje się, że to sporo, żeby zwiedzić stolicę. Dziś jak i przez pozostałe dni będziemy się poruszać piechotą. Na sam początek mamy zamiar zwiedzić Zamek Królewski. Droga od naszego hotelu do zamku do
Dzisiejszy dzień rozpoczynamy od zwiedzania węgierskiego parlamentu (Zgromadzenie Narodowe), który mieści się w neogotyckim budynku. Oprócz obejrzenia z zewnątrz tego wielkiego gmachu chcemy też zobaczyć go od środka. Niestety na miejscu okazuje się, że najbliższa grupka z przewodnikiem w języku
Dziś jest nasz ostatni dzień w Budapeszcie i zaczynamy go inaczej niż poprzednie. Będziemy się pluskać w najbadziej znanych basenach termalnych Budapesztu – w łaźniach Gellérta. Decydujemy się na ten obiekt ze względu na wyjątkowe wnętrze, które na zdjęciach wydaje się
Dziś wracamy z Budapesztu prosto do Polski. Jedynie na chwilę postanawiamy zboczyć z trasy, żeby zobaczyć Hercegkút. Tę miejscowość i winne piwniczki widzieliśmy już na początku wyprawy, jednak wtedy lało jak z cebra a dziś jest słonecznie. W Hercegkút wysyłamy jeszcze kartki