Ostatni dzień podróży i 600km do zrobienia. Jedyna atrakcja po drodze to obiad w Moritzu w Ołomuńcu. Zajadamy się wyśmienitą cesnecką i potrawami dnia i żalujemy, że nie jesteśmy tydzień później – będzie weekend dziczyzny. Potem już tylko setki kilometrów
Rano wracamy do centrum Verony, bo chcemy kupić jeszcze kilka kartek pocztowych. Niestety okazują się strasznie kiczowate – jak u nas kilkanaście lat temu. I to w każdym sklepie. Przed wyjazdem z Verony kupujemy jeszcze pesto i kontaktujemy się z
Rano jemy śniadanie i idę na pocztę, żeby powysyłać kartki. Poczta we Włoszech to ciekawa przygoda – na wejściu stoi automat z panelem dotykowym – oczywiście napisy tylko po włosku. Wybieram sekcję, która brzmi jak listy i odbieram numerek. Pech
Noc w Bellarii minęła spokojnie i budzimy sie wypoczęci. Nie spodziewaliśmy się tego, bo to ośrodek turystyczny, jednak schyłek schyłek sezonu zrobił swoje. Schodzimy na typowo hotelowe śniadanie. Nauczeni doświadczeniem jemy tylko słodkie produkty. Włosi jedzą głównie takie śniadania i
Z Perugii wyjeżdżamy wcześnie rano, jak zawsze. Pierwsze miasto jakie dziś zwiedzamy to Asyż, więc też dobrze być tam wcześnie, żeby zdążyć przed tłumem pielgrzymów i turystów. Pogoda dziś już nie dopisuje – jest chłodno i okazjonalnie siąpi deszcz. Dach
Budzimy się rano w San Benedetto i czujemy, że naprawdę wypoczęliśmy. Noc w tak cichym i bogatym w świeże powietrze miejscu działa na na bardzo pozytywnie. Na korytarzu zachwycamy się promieniami słonecznymi, które ledwo przebujają się przez winorośl pnącą się
Rano znów ruszamy do centrum Florencji, żeby zwiedzić kopułę Duomo di Firenze. Podjeżdżamy autem na ten sam co wczoraj parking na Piazalle Michelangelo i schodzimy w kierunku starego miasta. Jest jeszcze przed 9:00. Przechodzimy przez Ponte Vecchio, gdzie pierwsi złotnicy dopiero co otwierają
Śniadanie jemy na tarasie willi w której spaliśmy. Po wczorajszych zachwytach nad Lukką cieszymy się, że możemy jeszcze tu chwilę zostać. Jest niedziela rano i chyba wszyscy jeszcze śpią, nawet kot na dachu samochodu. Jedynie sklep z czekoladą jest przygotowywany
W drodze do Genui zahaczamy o Saluzzo. Urocze średniowieczne miasteczko. Trochę bolą nas stopy od wystających kamieni, ale wspinać się warto. Miejsce spokojne i zupełnie nie spaczone nową architekturą czy brzydkimi szyldami. Zwiedzamy katedrę, kościół? I przyglądamy się z
Dziś nie spieszymy się, bo po drodze do Turynu mamy tylko jeden cel. Jednak do centrum Mediolanu już wracać nie planujemy. Robimy w pobliżu hotelu jedynie niewielkie zakupy i ruszamy w drogę. Do Vigevano dojeżdżamy w czasie, gdy rozpoczyna się